Kontuzja – mięsień skośny i prosty brzucha.

Galen ortopedia Bieruń kontuzja

Przewlekły uraz

Niestety w ostatnim czasie nie mogłem grać w piłkę nożną, ponieważ kontuzja uniemożliwiała ruch. Pierwszy ból pojawił się 4,5 miesiąca temu i do tej pory nie mogłem się go pozbyć. Cały czas walczyłem z urazem, ale walkę wciąż przegrywałem i to pomimo dwumiesięcznego odpoczynku (bez jakiegokolwiek większego ruchu). Wreszcie nadszedł oczekiwany przełom. Teraz mogę zabrać się do pracy, aby na wiosnę prezentować wysokim poziom. W jaki sposób przezwyciężyłem kontuzję? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Sytuacja przed wyleczeniem

Pod koniec sierpnia zacząłem odczuwać delikatny ból w okolicach więzadła pachwinowego (potocznie pachwina). Z czasem ból narastał, aż do momentu kiedy uniemożliwiał mi trenowanie. Trochę pechowo, ponieważ akurat wywalczyłem sobie miejsce w pierwszym składzie. Takie jest życie, ale nie załamałem się.

Starałem się wyleczyć uraz, ale krioterapia, lasery, ultradźwięki, maści nie dały pożądanego efektu. Owszem pomagały, jednakże po kilku minutach wzmożonego wysiłku ból powracał. Opuściłem pół rundy (w międzyczasie rozegrałem jedno spotkanie) i myślałem, że odpoczynek dwumiesięczny doprowadzi mnie do pełnej sprawności. Niestety w styczniu okazało się inaczej. Na szczęście mój nowy trener skierował mnie do fantastycznego specjalisty od urazów sportowych.

Przyczyna kontuzji

Najbardziej prawdopodobną przyczyną mojego urazu było przeciążenie. Były trener mojej drużyny chyba trochę przesadził z ćwiczeniami na przywodziciele, czego konsekwencją były problemy połowy zespołu właśnie z miejscem przebiegu więzadła pachwinowego. Poza tym mój ból nie nastąpił gwałtownie. Od momentu dyskomfortu powoli narastał, co utwierdziło mnie w moim przekonaniu. Widzicie wcale nietrudno przedobrzyć z obciążeniami treningowymi. Dlatego musimy robić wszystko żeby przede wszystkim nie szkodzić.

Leczenie

4,5 miesiąca męczyłem się ze swoim urazem. Codziennie myślałem o swojej kontuzji i wreszcie nastąpił przełom. Mój obecny trener skierował mnie do świetnego specjalisty (bardzo dziękuję za to co trener dla mnie zrobił). Dr hab. Krzysztof Ficek w ciągu jednego dnia wyleczył moją dolegliwość. Cuda? Nie, po prostu to jest świetny lekarz medycyny sportowej, który zna się na rzeczy. Nie wiem, czy wiecie zajmował się kontuzjami wielu sławnych sportowców m.in.: Justyny Kowalczyk, Łukasza Piszczka, Mai Włoszczowskiej, czy Tomasza Sikory.

Po kilku minutach badania usg już wiedział jaki uraz towarzyszył mi przez cały okres. W zbiegu mięśnia prostego brzucha i mięśnia skośnego brzucha powstało małe zatarcie. Właśnie tutaj mięsień stracił swoją elastyczność, dlatego kiedy zaczynałem ruch ból był największy. Możliwe, że wcześniej mogło dojść do zapalenia. Tak stwierdził świetny lekarz, z którym zgadzam się w 100%. Wziąłem pod uwagę swoje objawy i teraz wszystko stało się logiczne.

mięsień skośny i prosty brzucha kontuzja

Jeszcze tego samego dnia dr hab. Krzysztof Ficek zrobił mi zastrzyk z pobranej krwi w miejscu bólu i od tego czasu nie mam problemu z urazem w okolicy zbiegu mięśnia prostego oraz skośnego brzucha. Nie pytajcie mnie o metodę zastosowaną przez fantastycznego lekarza medycyny sportowej, ponieważ nie znam jej. Może kiedyś uda mi się dowiedzieć więcej.

Dlaczego o tym piszę?

Chciałem Wam uzmysłowić jak ważne jest prawidłowe stosowanie ćwiczeń oraz co robić w przypadku przewlekłej kontuzji. Co do leczenia to polecam Wam ortopedię Galen mieszczącą się w Bieruniu. Tam jest wielu specjalistów, którzy z pewnością pomogą w leczeniu dolegliwości. Ja korzystałem z usług wybitnego lekarza, którego polecam z całego serca. Problem w tym, że trudno zapisać się do niego. Pozostali zapewne również są bardzo dobrzy w swoim fachu, więc każdy Wam pomoże.

Wracając do ćwiczeń. Widzicie, że nieprawidłowy trening może przyczynić się do kontuzji graczy, natomiast zbyt niski poziom obciążeń doprowadzi do obniżenia możliwości wysiłkowych organizmu, a co za tym idzie nie osiągniecie zamierzonego celu. Musimy jako trenerzy szukać złotego środka. Dlatego uczmy się, zastanawiajmy, rozmyślajmy zanim wykorzystamy nasze ćwiczenia. Kontuzje mogą wystąpić, ale ze swojej strony musimy ograniczyć ryzyko do minimum.