Lech Conference – podsumowanie cz.2

V Lech Conference Szkolenie trenerów piłkarskich

Źródło: twitter

Lourenco największym rozczarowaniem

Pierwsze sprawozdanie z Lech Conference mieliście okazję przeczytać kilka dni temu. Niestety nie udało mi się opublikować drugiej części nazajutrz, ale mam nadzieję, że wystarczyło Wam cierpliwości na dwa kolejne dni. Ostatnio napisałem o największym plusie, dlatego dzisiaj skończę swoje rozważania dotyczące Lech Conference minusami. Ich nie zauważyłem wiele, ale żeby ocena całej konferencji była miarodajna to jednak muszę o nich wspomnieć.

Co mi się nie spodobało?

Zacznę od najbardziej „widocznej” skazy. Większość prelegentów posługiwało się językiem obcym, więc podwójną wartość miało tłumaczenie. Do języka angielskiego nie mam większych zastrzeżeń, ale niemiecki to była jakaś tragedia. Nie boję się używać tego słowa, ponieważ naprawdę niewiele zrozumiałem. Tłumaczenie można nazwać: śmiech na sali. Rzeczywiście wiele razy trenerzy uczestniczący w Lech Conference śmiali się ze słów wypowiadanych przez tłumacza, więc tym zasadne jest moje podsumowanie. Szkoda, że akurat ten aspekt został niedopracowany, ponieważ chciałem „wyciągnąć” jak najwięcej z tej konferencji.

Wracając do prelegentów to rozczarowałem się wystąpieniem Joao Lourenco (Sporting Lizbona). Portugalczyk pokazał trzy ćwiczenia przez godzinę czasu, w których wypowiadał tylko słowa: szybko oraz myśl. Nauczył się dwóch polskich określeń, ale to nie zrobiło na mnie wrażenia. Myślałem, że podzieli się swoim sposobem myślenia, dbałością o szczegóły, zamiast tego poszedł na łatwiznę. Nic nie wniósł do Lech Conference. Ja więcej czasu dałbym innym wykładowcom, którzy jakąś cząstkę siebie pozostawili w Hali Arena. Gorsze wrażenie podczas trzech ostatnich szkoleń trenerów organizowanych przez Lech Poznań sprawiło wystąpienie tylko prelegenta z Feyenoordu Rotterdam.

Pozostała część konferencji

Zaciekawił mnie temat Pani Doktor Moniki Grygorowicz, tylko szkoda, że tak krótko. Myślę, że obecnie coraz większy problem stanowią kontuzje zawodników (również dzieci i młodzieży). Warto w przyszłości zastanowić się nad problemem urazów oraz przedstawić trenerom zjawisko przeciążenia.

Co do nie wymienionych wcześniej mówców nie mam większych zastrzeżeń. Każdy wniósł jakąś wartość do konferencji dla trenerów. Oczywiście chciałbym, żeby wszyscy zaprezentowali się jak Dan Abrahams, ale zdaje sobie sprawę, że trudno czymś wybitnie zaskoczyć w treningu dzieci.

Ogólne podsumowanie

Muszę przyznać, że warto było przyjechać na V Lech Conference. Wiele skorzystałem ze szkolenia trenerów i jestem pewien, że będę uczestniczył w kolejnej edycji. Mam nadzieję, że błąd z tłumaczeniem zostanie poprawiony, natomiast poziom prelekcji co najmniej podtrzymany. Moja ogólna ocena? Uważam, że szkolenie trenerów organizowane przez Lech Poznań spokojnie zasługuję na 4 w sześciostopniowej skali.