Legia Warszawa vs Real Madryt – analiza meczu.

Legia Warszawa Real Madryt radość z gola Liga Mistrzów

Zawsze szanuj rywala

Legia Warszawa osiągnęła kosmiczny wynik w meczu z Realem Madryt. Chyba nikt się nie spodziewał, że Legioniści zremisują na własnych stadionie 3:3 z ubiegłorocznym triumfatorem Ligi Mistrzów, czyli obecnie najlepszą drużyną piłkarską na świecie. Dlatego piłka nożna jest taka wspaniała, nigdy nie wiesz kiedy będzie niespodzianka.

Najlepszy mecz Legii

Muszę przyznać, że był to najlepszy mecz Legii Warszawa w tym sezonie, a może nawet w ostatnich latach. Podopieczni Jacka Magiery grali bez obciążeń, potrafili utrzymać się przy piłce (45% posiadania piłki), stwarzali groźne sytuacje (strzelone trzy gole), mniej pozwalali rywalom w obronie niż w pierwszym meczu tych drużyn (duża rola w tym Michała Pazdana) – to był naprawdę dobry mecz, oczywiście jak na tle Realu Madryt.

Osobiście wyróżniłbym kilku graczy Legii Warszawa. Michał Pazdan robił świetną robotę w obronie. Kilka razy zapobiegł utracie bramki, ale co najbardziej mnie zaskoczyło w jego grze to rozegranie piłki. W meczach Mistrzostw Europy pamiętam jak gubił się nieraz pod presją rywala i nie potrafił „wprowadzić” futbolówki do linii pomocy bądź ataku. W środowy wieczór, pomimo presji piłkarzy Realu Madryt, robił to bardzo dobrze. Jedna sytuacja utkwi mi w pamięci na długo, kiedy Michał Pazdan w sytuacji bez wyjścia ograł jednego z Królewskich przy linii bocznej i ze spokojem zagrał piłkę do kolegi z zespołu. Dużo poprawiło się w grze naszego reprezentacyjnego obrońcy. Widać, że doświadczenie z reprezentacji procentuje.

Dobry mecz zagrał również Miroslav Radović. Przede wszystkim piłkarz Legii Warszawa strzelił wyrównującego gola. Kiedy wszyscy przed telewizorami czekali, aż Real Madryt dobije polski zespół wtedy na prostą akcję zdecydował się Serb. Poza tym Radović jako jeden z nielicznych w ataku utrzymywał się w posiadaniu piłki co nie było łatwe, jeśli naprzeciw Ciebie grają tacy piłkarze jak Raphael Varane czy Toni Kroos. W dwumeczu z Realem Madryt Miroslav był zdecydowanie najlepszym piłkarzem wojskowych. Jedynym minusem w jego grze była gra obronna. Gareth Bale z łatwością radził sobie z Serbem oraz Hlouskiem. W tym elemencie gry Radović musi sporo poprawić.

Na słowa pochwały zasługuje również Arkadiusz Malarz. Przy wszystkich straconych golach nie mógł nic więcej zrobić. Kilka razy uchronił Wojskowych przed stratą bramki – strzały Bale’a, Cristiano Ronaldo i innych były naprawdę wymagające, ale Malarz poradził sobie wzorowo.

Osobiście podobała mi się gra Guilherme. Brazylijczyk zaliczył asystę przy pierwszym golu dla Legii, wywalczył rzut wolny po którym minimalnie posłał piłkę na poprzeczką i przede wszystkim nie notował głupich strat.

Ogólnie cały zespół Legii Warszawa zasłużył na gromkie brawa (może oprócz Nikolicia, który kompletnie nie radził sobie z obrońcami Realu Madryt). Chciałbym widzieć taki zespół w kolejnych meczach Ligi Mistrzów.

Przyczyna postawy Realu Madryt

Cristino Ronaldo i spółka zlekceważyli Legię Warszawa. Szczególnie Portugalczyk chyba nie miał ochoty na grę z Wojskowymi. Co chwilę machał rękami w gestach niezadowolenia, marnował sytuacje i tracił głupio piłkę. Trzeba przyznać, że wszyscy piłkarze Realu Madryt grali na pół gwizdka. Jedynie Gareth Bale wyróżniał się trochę większym zaangażowaniem.

Królewscy obudzili się dopiero w sytuacji, kiedy stracili bramkę na 3:2. Wtedy wróciło zaangażowanie, którego brakowało przez większość spotkania, czego efektem był gol wyrównujący. Nie oszukujmy się, gdyby Real Madryt grał z takim zaangażowaniem przez cały mecz jak przez kilka minut po bramce Moulina to Legia Warszawa przegrałaby z kretesem. Na szczęście na boisku trzeba zawsze udowodnić swoją wyższość. Cieszę się, że Legioniści dali nauczkę wielkiemu Realowi Madryt. Zawsze szanujmy rywala bez względu na to jaki poziom reprezentuje.

Źródło zdjęcia – uefa.com