Polska vs Armenia – Eliminacje Mistrzostw Świata 2018.

Robert Lewandowski Polska Armenia analizy meczy

Zabrakło cierpliwości

Polska rzutem na taśmę pokonała Armenię 2:1 w ramach eliminacji Mistrzostw Świata 2018. Dzięki tej wygranej podopieczni Adama Nawałki mają na swoim koncie tyle samo punktów co prowadząca w grupie Czarnogóra. Wszyscy spodziewali się łatwego zwycięstwa reprezentacji Polski, tymczasem Armenia okazała się trudnym rywalem.

Plusy

Cieszy przede wszystkim to, że każdy piłkarz podszedł do tego spotkania bardzo poważnie. Na zaangażowanie nie mogliśmy narzekać, bo w przypadku straty winowajca starał się od razu odzyskać piłkę (przykład Teodorczyka, Kapustki, Grosickiego). Wola walki naszych piłkarzy była nie gorsza od Ormian co zasługuje na duży szacunek.

Najlepszym piłkarzem reprezentacji Polski był bez wątpienia Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu Monachium utrzymywał się przy piłce nawet w najtrudniejszych sytuacjach, próbował kreować akcje ofensywne, był prawdziwą podporą naszej kadry. A najważniejsze jest to co Robert zrobił w doliczonym czasie gry, czyli strzelił gola na wagę 3 punktów. Jedyny minus jaki zauważyłem w grze Lewego to niewykorzystana sytuacja w pierwszej połowie meczu, ale tutaj możemy troszkę usprawiedliwić Lewandowskiego, ponieważ piłka rzeczywiście delikatnie podbiła się na kępce.

W meczu Polska vs Armenia podobała mi się również gra Piotra Zielińskiego. Kiedy był przy piłce zawsze zrobił z nią coś pożytecznego, a prawdziwym arcydziełem była akcja z Robertem Lewandowskim. Niestety Zieliński musi jeszcze popracować nad skutecznością, bo tego chyba najbardziej brakuje Piotrkowi. Widać, że współpraca z Maurizio Sarrim procentuje, bo Zieliński nie przypomina zagubionego piłkarza z Euro 2016. Jeśli jego rozwój nie przyhamuje to doczekamy się wreszcie rozgrywającego na najwyższym poziomie.

Jakub Błaszczykowski jak na kapitana przystało zagrał solidne spotkanie. Dzięki jego dośrodkowaniu w doliczonym czasie gry mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. Oprócz błędu z pierwszej połowy (nie trafił w piłkę wślizgiem) nie przypominam sobie poważnych uchybień w jego grze.

Nad tym musimy popracować

Nie chcę ganić żadnego z reprezentantów Polski. Jednakże trzeba przyznać, że to nie był dobry dzień dla niektórych naszych piłkarzy. Kamil Grosicki nie przypominał turbo Grosika z meczu z Danią. Nasz skrzydłowy w łatwy sposób tracił piłki, a kiedy już znalazł się w dogodnej sytuacji nie potrafił zamienić jej na gola. Kamil jest szybkim piłkarzem i zdecydowanie lepiej czuje się w kontrataku, więc tutaj upatrywałbym częściową przyczynę w gorszym występie (w meczu z Armenią musieliśmy grać więcej atakiem pozycyjnym).

Mógłbym każdemu naszemu piłkarzowi wytykać błędy, ale po co skoro oni o tym bardzo dobrze wiedzą. Chociaż wybaczcie, ale na jeden błąd muszę zwrócić uwagę. Maciej Rybus zachował się jak junior przy bramce dla Armenii. Nie można faulować rywala w sytuacji, gdy nie ma z jego strony żadnego zagrożenia. Ormianin nic nie mógł zrobić przy linii końcowej, a Maciek nie myśląc o możliwych konsekwencjach (tylko po stałym fragmencie gry Armenia mogła doprowadzić do wyrównania) popchnął rywala. Dobry przykład jak nie należy postępować w przypadku naszej przewagi (bardzo fajny przykład dla bocznych obrońców).

Adam Nawałka musi popracować na atakiem pozycyjnym. Polacy zbyt wolno rozgrywali piłkę, przez co Ormianie bez trudu przesuwali linię obronną. W ostatnich latach reprezentacja Polski rzadko była stawiana w roli faworyta, ale po Euro staliśmy się jedną z czołowych drużyn Europy i z tego powodu będziemy zmuszani przez rywali do gry atakiem pozycyjnym.

W grze Polaków najbardziej brakowało mi cierpliwości. Przykłady FC Barcelony czy Bayernu Monachium pokazują jak zdominować słabszego rywala, który skupiony jest głownie na działaniach w defensywie. Hiszpanie serią podań od lewej do prawej strony starają się zamęczyć rywala, a w chwili pojawienia się luki próbują ją wykorzystać. Jeśli nie wykorzystają pierwszych luk w obronie to na pewno wykorzystają je w dalszej części meczu, kiedy rywale zaczną opadać z sił. Tymczasem w meczu Polski Ormianie zdołali zachować siły, ponieważ Polacy często tracili piłkę z powodu nieprzemyślanych ataków, a co za tym idzie rywale mieli czas na odpoczynek. Poza tym wraz z udanymi zagraniami rośnie pewność siebie, która później przekłada się na skuteczność w sytuacjach podbramkowych, a że pewność siebie była trochę zachwiana to marnowaliśmy większość nadarzających się okazji (nie wszystkie, bo w końcu wygraliśmy 2:1).

Najważniejsze są punkty

Na szczęście pomimo słabszych momentów w grze możemy cieszyć się z 6 punktów wywalczonych w październikowych meczach eliminacyjnych. Tak naprawdę za miesiąc nikt nie będzie pamiętał w jakich okolicznościach ograliśmy naszych rywali, ale wszyscy będą mieli na uwadze zdobyte punkty. Oba mecze mogą okazać się kluczowe w kontekście awansu, dlatego mnie najbardziej cieszy, że plan został wykonany w 100%. Na lepszą grę przyjdzie jeszcze czas. Osobiście wolę oglądać Polskę grającą słabo, ale zwycięską niż grającą dobrze, ale pokonaną.