Piłkarze wszechczasów

Kim byli piłkarze wszechczasów? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, należałoby spisać wiele opasłych tomów, a pózniej zastanowić się, czy przypadkiem kogoś nie pominęliśmy. Messi, Ronaldo, Del Piero, Nedved, Maldini, Scholes, Giggs, Beckham, Cantona, Shevchenko, Ibrahimović, Cruyff, Van Basten, wreszcie faceci od brudnej roboty i superrezerwowi jak Ole Solskjaer czy Henrik Larsson…

Chociaż na samą wymianę tych nazwisk poświęcono sporą część wstępu, nie jest to nawet ułamek tego, co należałoby wspomnieć, chcąc oddać legendom sportu należny im szacunek. Skoro nie da się powiedzieć o wszystkich, wspomnijmy kilka z nich. 

Narwany magik

Mistrzostwa świata rozegrane w 1998 roku we Francji pokazały światu kilka młodych talentów, które pózniej okazały się jednymi z najlepszych graczy, jakich dane nam było oglądać. To tam, grający wówczas w Juventusie Turyn Zinedine Zidane udowodnił, że jest urodzonym liderem, prowadząc Les Bleus do tytułu najlepszej reprezentacji świata.

Grający głównie na pozycji rozgrywającego Zidane był wyjątkowy z wielu względów. Piłkarsko nie miał sobie równych. Mimo świetnych warunków fizycznych, na murawie odznaczał się wyjątkową gracją i kiedy sytuacja tego wymagała — wymijał przeciwników jak tyczki, m.in. korzystając ze swojej popisowej sztuczki — słynnej „ruletki”. Budując atak zespołu, z chirurgiczną precyzją rozrzucał piłki kolegom i gdziekolwiek nie zagrał, stanowił filar zespołu.

Mimo wszystko, to zbyt niewiele, by zostać zapamiętanym jako jeden z najlepszych piłkarzy w historii sportu. Zidane miał jednak coś jeszcze. Poza boiskiem skryty, milczący, gdy rozbrzmiewał pierwszy gwizdek, zamieniał się w drapieżnika. Jego narwany charakter dał o sobie znać już we wczesnych latach kariery i był ostatnim, co zapamiętali fani po finale Mistrzostw Świata rozegranych w 2006 roku.

Nie umiejący się opanować Zizou uderzył jednego z Włochów, Marco Materazziego, po czym został wyrzucony z boiska i zakończył karierę z plamą, o której wielu do dziś nie potrafi zapomnieć. Wszystko ma jednak swoją cenę i to dzięki wybuchowemu temperamentowi Francuz był tym, kim był — kapitanem z krwi i kości, jednym z tych, o których dzisiaj mówi się — piłkarze wszechczasów.

Thierry Henry

Kiedy Francja, w deszczu konfetti, wzniosła pod niebo puchar świata, w podstawowej jedenastce występował wtedy młody Thierry Henry. Przyszła legenda Arsenalu, która z żalem opuści Londyn na rzecz Barcelony w 2007 roku, by po kilku latach w Hiszpanii wyjechać do Nowego Jorku na sportową emeryturę. Henry był jednym z tych piłkarzy, którzy zdawali się zbyt potężni, by poruszać się z taką gracją.

Przy 188 cm wzrostu, grający nominalnie na szpicy napastnik, posiadał nienaganną technikę, która pomagała mu strzelać bramki wręcz z każdej pozycji. Posiadał charakterystyczny styl dryblingu — powoli prowadził futbolówkę blisko nogi, czekając na jeden błąd rywala, a gdy go dostrzegł, zaczynał swój szalony rajd, zamieniając się w prawdziwego sprintera.

Dziś popularną opinią jest, że francuski snajper na Złotą Piłkę zasłużył jak nikt inny i tylko pech chciał, że nigdy jej nie otrzymał.

Chłopak z reklamy chipsów

Ronaldinho był jednym z tych piłkarzy, którzy stworzyli stereotyp Brazylijczyka, którego talent rozbłyska szybko i jasno jak żaden inny przed nim, po czym równie szybko gaśnie.

Jako jeden ze zwycięskiej jedenastki Brazylii z roku 2002, przyczynił się do popularyzacji futbolu na świecie. Na początku nowego tysiąclecia, każdy dzieciak chciał być jak on — prosty chłopak, który tańcząc z piłką, przeszedł drogę od brazylijskich faweli po największe stadiony świata.

REJESTRACJA W FORTUNIE + KOD
2230 zł w bonusach dla każdego

 

Talent Ronaldinho w końcu przerósł jego samego i choć w roku 2005 roku, kiedy to sięgnął z Barceloną po puchar Ligi Mistrzów, wydawało się, że najlepsze dopiero przed nim, było zupełnie odwrotnie. W przeciwieństwie do piłkarzy takich jak Zidane — ciężko pracujących, tytanowych charakterów, Ronaldinho był po prostu chłopcem, który lubił zabawę.

Na początku jego ulubioną była piłka, z czasem jednak uroki życia celebryty stawały się coraz bardziej kuszące, aż w końcu kopnął futbolówkę w kąt i poszedł szukać szczęścia gdzie indziej. Przede wszystkim — na suto zakrapianych alkoholem imprezach, które odbiły się na jego zdrowiu, a co za tym idzie — na boiskowej efektywności.

Efektowności jednak nigdy nie utracił — długo po rozstaniu z ukochaną Barceloną w sezonie 07/08, chociaż nabrał zbędnych kilogramów, czasami na ułamek sekundy zmieniał się w dawnego czarodzieja, który bawi publikę kolejnymi sztuczkami. To jednak o wiele za mało, by dać sobie radę w profesjonalnym futbolu i popularny Ronnie został tylko dożywotnim członkiem klubu, który tworzyli piłkarze wszechczasów, nigdy nieumiejący wykorzystać swojego prawdziwego potencjału.

Iker Casillas, czyli człowiek-guma.

Gdy Florentino Perez w latach 00′ próbował zbudować najlepszy zespół w historii, tworząc słynnych Galacticos, o których będzie się mówić — piłkarze wszechczasów, napakowana wielkimi nazwiskami szatnia coraz częściej przypominała spęd celebrytów, co naturalnie odbijało się na grze. Gdzieś w jej kącie siedział on — antyteza człowieka mediów, cichy, skromny, pełen szacunku, na boisku niemalże zawsze niezawodny Iker Casillas.

Obok Raula czy Carlesa Puyola, był jednym z ostatnich piłkarzy-idealistów, przywiązanych do reprezentowanych barw. Historia pokazała, że takie nastawienie nie było zbyt opłacalne — z klubem swojego życia, Realem Madryt, pożegnał się w dość nieprzyjemnych okolicznościach, które do dziś wywołują skrzywienie na twarzach fanów Los Blancos.

Mimo wszystko, zanim odszedł, jego nazwisko zapisało się w pamięci widowni złotymi zgłoskami. Wyjątkowo pracowity, czujny, potrafił „wyciągać” uderzenia, o których inni bramkarze nawet nie śnili. Prócz fenomenalnych parad, jego zaletą była niezłomna mentalność i serce do walki, które przez wiele lat pozwalały mu z powodzeniem zakładać opaskę kapitańską.

Wielu bramkarzom, takim jak Diego Lopez czy nawet Victor Valdes, zdarzało się rozgrywać świetne spotkania, a nawet sezony. Prawdziwa sztuka polegała na tym, by utrzymać stały, wysoki poziom występów i sztukę tę Iker opanował do perfekcji. Kiedykolwiek nie wyszedł na boisko, przy jego nazwisku niemalże nigdy nie stawiano znaków zapytania. Wiedziano bowiem, że zagra tak, jak ostatnio, czyli w najgorszym wypadku dobrze. Dzisiaj pamiętany jest jako jeden z najlepszych piłkarzy w historii, obok golkiperów takich jak Oliver Kahn, Gianluigi Buffon czy Lew Jaszyn.

Sprawdź aktualne promocje
ostatnia aktualizacja: 2 dni temu


Najlepszy bonus za wpłatę - Betfannawet do 3000 zł
Najlepszy darmowy zakład - Fortunaza 210 zł
Najlepszy bonus bez depozytu - STSdo 29 zł za rejestrację

Porównaj promocje